• Wpisów:52
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:51
  • Licznik odwiedzin:3 272 / 2155 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W domu byłam nadzwyczaj cicho. Mama wzięła to za zaletę rannego spaceru. Można to tak nazwać. W moim pokoju było strasznie gorąco. Ale nie chciałam wychodzić na dwór.
Daniel... Co ja sobie wyobrażałam? Nie potrafię już się chyba z nikim związać. Nie dam rady. Ale nie chcę ranić Daniela. Ale dziś wszystkie wspomnienia odżyły. Znowu pojawił się ból, z którym tak walczyłam. Tak bardzo chciałam pozbyć się wspomnień. Jak widać te 2 lata nic nie dały. Może nie powinnam się tak przywiązywać. W końcu miałam tylko 15 lat. Ale... Wydawało mi się, że to miłość na zawsze. Wydawało mi się... Nadal nie przestałam czuć czegoś do Patryka, chociaż to nie jest już tak silne jak kiedyś. Do czasu obozu byłam z nim prawie 6 miesięcy. I właśnie na obozie stuknęło nam pół roku. Były cudowne plany, jak to uczcić. A wyszło jak wyszło..
Co teraz będzie? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Za tydzień szkoła. Tego też się boję. A co jeśli znów mnie nie zaakceptują? W dodatku, czy dobrze zrobiłam przenosząc się do szkoły Patryka? Dość. Koniec zmartwień. Będzie dobrze. Poradzę sobie. Muszę pogadać z Danielem i powiedzieć o nas rodzicom, co wcale nie będzie takie łatwe. O Patryku nie wiedzieli. Ale teraz nie popelnie tego samego błędu . Najwyżej się poklocimy. Ale kiedyś im przejdzie i w końcu to zrozumieją. No przecież ja już nie jestem dzieckiem.
Może w końcu dowiem się prawdy, którą wszyscy kryją przede mną już 2 miesiące.
 

 
**Oczami Oli**
Szliśmy do domu spokojnie, powoli. Nie rozumiałam całej tej sytuacji. Nie wiedziałam czy dobrze robię.
W oczach Daniela było coś takiego... Widać było, że się starał. Brakowało mi kogoś bliskiego. Jego znałam od dziecka. Zawsze razem... No prawie.
Miałam nadzieję, że "mój chłopak" - jak to fajnie brzmiało- powie mi nareszcie to, co obiecał już dawno temu.
-Nad czym tak myślisz? - Zapytał.
-Miałeś mi kiedyś coś powiedzieć. Pamiętasz? -Spojrzałam na niego. -To jak będzie?
-Mówisz, że obiecałem?
-No tak.
-To chyba nie mam wyjścia.
-Dokładnie. - Miałam nadzieję, że w końcu dowiem się całej prawdy. To wszystko nie dawało mi spokoju. Przez to już dawno nie pisałam z Wiką. Właściwie od powrotu od niej. Brakowało mi jej. Nasza przyjaźń się rozpadła. Musiałam zrobić coś, by nie zniszczyć czegoś, co tak długo budowalysmy.
-Jesteś pewna, że chcesz to wiedzieć?
-Chyba nie ma nic gorszego od niewiedzy.
-Im mniej wiesz tym lepiej śpisz. - Spojrzałam na niego znacząco. -Dobra, już mówię. Tylko..
-Daniel!
-Obiecałem to powiem, ale najpierw powiedz mi jak rodzice zareagują na nas?
-Nie wiem. Nie będzie tak źle. Chyba. W końcu znają cię i twoich rodziców. E tam. Najwyżej trochę się pozloszcza ale nie zostawię cię ze względu na nich.
-Nie chcę żebyś miała znowu przeze mnie problemy.
-Daj spokój i mów.
-No okej . Patryka poznałem w klubie. Całkiem spoko był. Do czasu. Jak z tobą chodził to dało się go lubić.
-No ba! Nie byłabym... Dobra nieważne. Już ci nie przerywam.
-Łukasza w sumie poznałem przypadkiem.
-Jak to przypadkiem?
-Oh, Olcia, mialas nie przerywać.
-Sorki.
-Nic się nie stało. Przypadkiem bo on nie trenuje. Znaczy nie trenuje w moim klubie. Już nie pamiętam nawet jak dokładnie się poznaliśmy. Ale polubiłem go. Później dowiedziałem się, że jest z Wiką . No i tak się życie toczyło. Wszyscy byli szczęśliwi do czasu tego obozu... - Zatrzymał się i spojrzał na mnie. Odwróciłam głowę. Wszystkie wydarzenia i wspomnienia przewinęły mi się przed oczami.
-Daniel..ja... Nie chcę żebyś mnie o to pytał. To jest rozdział zamknięty i nie zamierzam do niego wracać. Kiedyś ci to opowiem.
-Zam ją. I wiem co on ci zrobił. Mogę sobie wyobrażać tylko jak bardzo cię to bolało. Ta cała Natalia chciała później ze mną chodzić. Ale jeśli chcesz poznać całą prawdę to ona też jest w to zamieszana i nie mogę pominąć kwestii o niej, bo nie zrozumiesz. -Przytulil mnie. -Ja taki nie jestem i już nigdy cię nie zranie.
-Już to kiedyś słyszałam. Wybacz - Z mokrymi już policzkami ruszyłam biegiem do domu wyrywając się z objec Daniela. Przerosło mnie to wszystko. I już nie byłam pewna czy dam radę być z Danielem. Nie przez niego ale przeze mnie. Nie potrafiłam zapomnieć o tym, co się wydarzyło 2 lata temu. Nie ufalam już prawie nikomu.
Daniel krzyczał za mną ale ja nie byłam w stanie zawrócić i mu wszystkiego wyjaśniać. Jeszcze nie teraz. Jeszcze jest za wcześnie.
 

 
Znalazłem Olę strasznie zaplakaną . Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałem. Oczywiście, widywalem ją jak płakała już nie raz. Ale nie aż tak... Musiałem to naprawić jak najszybciej. Tylko nie wiem czy Ola mi wybaczy. Na pewno nie.
-Ola, dobrze się czujesz? -Zapytałem niepewnie podchodzac do niej. Ona milczała. Nawet na mnie nie spojrzała. Cała drożała . Nie wiedziałem co mam robić. Zostać z nią? Pogadać? Czy zostawić ją samą ?
Ona nadal milczała. Nie starała się ukryć łez, ani przestać płakać.
Postanowiłem, że usiade obok niej i po prostu poczekam w milczeniu aż Ola zacznie mówić.
Usiadłem dość blisko ale nie za blisko. Chciałem ją przytulić. Ale bałem się jej reakcji. Tak bardzo ją zranilem...
Z czasem jej płacz ustawal. Patrzyłem na nią co chwila. Przysunalem się bliżej, bardzo ostrożnie. Wtedy oparła głowę na moim ramieniu. Objąłem ją. Ola wtulila się we mnie bez żadnej krępacji. Mnie też to nie przeszkadzało. Siedzieliśmy tak chwilę w milczeniu. Wydawać by się mogło, że każde z nas czekało aż to drugie zacznie mówić. Ale ta cisza nam nie przeszkadzała. Wschodzące słońce ogrzewalo nasze twarze. Było tak przyjemnie.
-Ola, ja... Tak bardzo cię przepraszam za wszystko. Teraz wiem, że to było złe, że źle postępowałem. Bardzo cię zranilem, a co gorsze - robiłem to specjalnie. Wybaczysz mi? Tak bardzo cię przepraszam.
-Yhym, mów dalej.
-Ja.. Nie wiem co powiedzieć.
-Jak mówisz to fajnie drży ci klata. -Wydawała się taka bezbronna. A to sprawiało, że jeszcze ciężej było mi powiedzieć jej prawdę, wytłumaczyć moje zachowanie.
-Eh.. Nie piłem wczoraj i w domu byłem przed północą.
-Tak też myślałam.
-Wybaczysz mi?
-A nie wydaje ci się, że już to zrobiłam? - Spojrzała na mnie i lekko się usmiechnela. Jednak jej oczy kryły ból. Jej usta kusiły. Zbliżyłem do niej twarz. Ona wcale się nie odsowala, chociaż wiedziała, co chcę zrobić.
Ten krótki pocałunek był.. Marzeniem. Ale przecież ona jest z Patrykiem..
-Przepraszam nie po..
-Nie jestem z Patrykiem od jakiegoś miesiąca.
-Jak to? Nie kochasz go? - To mnie zdziwiło.
-To nie tak. Po prostu już tego nie czuliśmy. I ten obóz...- Oczy jej się na chwilę zaszklily. Ale powstrzymała łzy odwracając głowę. Wziąłem ją na kolana a ona objęła mnie za szyję. Oparła głowę na moim obojczyku .
Czyli to wszystko oznaczało, że...
-Myślisz, że nam się uda? - Zapytałem podnosząc jej brodę by moc spojrzeć w oczy.
-Jeśli się trochę postarasz , to czemu nie?
-Chodź tu! - Usmiechnalem się i pocałowałem mocno. Siedzieliśmy tak chwilę. Niestety ta chwila nie mogła trwać wiecznie, bo trzeba było wracać do domu na śniadanie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Miałam nadzieję, że jednak nie przyjdziesz - zwróciłam się do Daniela, który przyszedł na moją prośbę. Wiedział o tym miejscu, bo kiedyś mu je pokazałam. A musiał mi coś wyjaśnić.
-To było nie pisać Olciu - odpowiedział kładąc się obok mnie na trawie.
-Daruj sobie.
-O czym chciałaś rozmawiać?
-O twoim zachowaniu. A szczególnie tych telefonach. To nie było ani miłe ani przyjemne.
-Sory, nie wiedziałem co robię, a niewiele pamiętam z wczoraj. Niedawno do domu wróciłem. - Oparł się na lokciach pewny siebie.
-Kiedyś taki nie byłeś. A to mnie zabolalo wiesz?
-Jaki niby teraz jestem? Co, to, że już nie chcę cię całować bo jesteś z innym ci przeszkadza?
-Jak możesz? - Starałam się powstrzymać płacz. - Miałam nadzieję, że jesteś moim prawdziwym przyjacielem. A tym czasem wy wszyscy mnie oszukujecie. Wszyscy! Mam już dość ciebie i tych tajemnic! Rozumiesz?! Zmieniles się. I to bardzo. Zostaw mnie w spokoju, nie pisz, nie dzwon. Nic. Rozumiesz?!. - Mówiłam przez łzy, które wciąż płynęły. Wstałam i zaczęłam iść szybko w stronę domu.
-Ola! Poczekaj! -Podbiegł i złapał mnie za rękę przyciągając do siebie. - Przepraszam, naprawdę cię przepraszam. Nie wiem co mnie napadło. Nie chcę cię ranić - odgarnal włosy z mojej twarzy i otarł łzy.
-Nie wierze ci już. Nie wierze.
Wyrwałam mu się i puscialam się biegiem okrężną drogą do domu. W pewnym momencie musiałam się zatrzymać. Brakowało mi tchu. Oparłam się o najbliższe drzewo i usiadłam. Nie mogłam przestać płakać. To wszystko mnie przerastalo.

**Oczami Daniela**
'Co ja narobilem? Łukasz miał rację, ona na to nie zasłużyła. Te jej zaplakane oczy... Nie mogę jej tak traktować.
Postanowiłem za nią pójść. W sumie to chciałem ją wyprzedzić dlatego poszedłem przez pola. Nie spodziewałem się, że to wszystko ja tak zrani .. No dobra, wiedziałem, bo robiłem to specjalnie. Ale teraz tego żałuję. Bardzo.
Niespodziewalem się za to tego, co zobaczyłem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
When I loock at you
: Nominowana przez Niechciana1 .
Podajemy 7 faktów o sobie i nominujemy kolejne 7 osób. 

Fakty o mnie : 
1. Uwielbiam sport. Jednak wszystko tylko nie koszykówka . 
2. Kocham czytać książki. 
3. Nie mam już chłopaka. ..
4. Chodzę do liceum. 
5. Nie mam problemów z matma .
6. Chcę już wiosnę. 
7. Uwielbiam żółty kolor. 

Taguje :
1) adios9bitchachos8.pinger.pl/
 
2) underthewater.pinger.pl/
 
3) truskaweczka001.pinger.pl/
 
4) glamour09.pinger.pl/
 
5) zbieramnawinox3.pinger.pl/
 
6) monia260297.pinger.pl/
 
7) xwelcometohavenx.pinger.pl/

Dodaje jeszcze raz wpis. Przepraszam za kłopot.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Ola, słuchaj . Mam takie pytanie.
-Jej, Daniel idź do domu i się Ogarnij. -Mówiłam już zdenerwowana.
-Ale jedno pytanie i dam ci spokój. - Znów słyszałam śmiechy w dali.
-Mów.
-Tylko się nie obraz. Za ile się ostatnio sprzedajesz? Bo wiesz mam kilku chętnych.
Rozlaczylam się tak szybko jak mogłam. Łzy automatycznie zaczęły płynąć. Jak on .. Jak on tak mógł mnie poniżać ? No jak? Daniel.. Nigdy bym go nie podejrzewała o coś takiego. Przecież tyle czasu się przyjaznilismy . To nie mogło być prawdą . Rzucałam się po łóżku nie mogąc zasnąć i powstrzymać łez.
Chciałam się przytulić do Patryka. Jak narazie to tylko on mi został.
Chciałabym cofnąć czas. Ominąć kilka błędów. Szkoda, że nie umiem.
Dlaczego Daniel tak się zachowywał? Za co się mścił? Nie rozumiałam go. Czułam, że muszę o tym porozmawiać z Wiki. Ale... Ehh. Ona sama mi jeszcze nie wyjaśniła kilku spraw. A Patrykowi nie mogłam zaufać tak w 100% od razu. Tak kochałam go ale po tamtym obozie to...
I znowu łzy poleciały przez przywolane wspomnienia.
Dlaczego to wszystko mnie spotyka? ...
Najpierw ten nieszczęsny obóz, potem to niewyjasnione z Wiką a teraz ten wypadek z Danielem no i jeszcze zmiana szkoły...
Miałam już tego wszystkiego dość.
Niewyspana poszłam rano na spacer. Zanim słońce wstalo byłam na ulubionym miejscu na polnych drogach. Tam siedzialam na trawie i patrzyłam jak wschodzi cieplutkie słońce. Ta chwila mogła trwać wiecznie.. Ale niestety nie trwała.
 

 
Nominowana przez Niechciana1 .
Podajemy 7 faktów o sobie i nominujemy kolejne 7 osób.

Fakty o mnie :
1. Uwielbiam sport. Jednak wszystko tylko nie koszykówka .
2. Kocham czytać książki.
3. Nie mam już chłopaka. ..
4. Chodzę do liceum.
5. Nie mam problemów z matma .
6. Chcę już wiosnę.
7. Uwielbiam żółty kolor.

Taguje :
1) http://adios9bitchachos8.pinger.pl/
2) http://underthewater.pinger.pl/
3) http://truskaweczka001.pinger.pl/
4) http://glamour09.pinger.pl/
5) http://zbieramnawinox3.pinger.pl/
6) http://monia260297.pinger.pl/
7) http://xwelcometohavenx.pinger.pl/
 

 
-Oliwia? - Odebrałam telefon o 3 nad ranem. Nawet nie spojrzałam kto to dzwoni.
-Yhym..
-Olcia , co tam u ciebie?
-A kto pyta? - byłam tak zaspana, że nie rozpoznawałam męskiego głosu.
-A mam takie pytanie.
-Co?
-Kiedy zaprosisz chłopaka do domu? Wiesz, czas przedstawić rodzicom nowego członka rodziny?
-Daniel, to ty?
-To jak będzie? -W tle słyszałam czyjeś głośne śmiechy.
-Człowieku, o co ci chodzi? Stało się coś? - Rozbudzilam się już na maksa .
-Bo wiesz możesz nie dostać zgody na to żeby się całować.
-Daniel, pogadamy jak wytrzezwiejesz, ok? Teraz się ogarnij i idź spać. Pa. - Rozlaczylam się. Byłam zszokowana całą tą rozmową. Miałam tylko nadzieję, że zrobił to tylko dlatego, że upił się na jakiejś domowce.
Chciałam zasnąć ale łzy mi na to nie pozwalały. Nie wiedziałam co się stało Danielowi. Nigdy taki nie był. Nigdy mnie tak nkeznajoma traktował. Po godzinie mój telefon znów zaczął dzwonic .
-Tak? ;Odebrała
 

 
Musiałam się powstrzymywać żeby nie wyskoczyć zza regału i przywitać dawno nkewidzianego Łukasza. Bardzo go lubilam. Chociaż były między nami sprzeczki...
Ale Lukas nie był sam. Rozmawiał z Danielem. To musiało znaczyć, że albo już wrócił z 'wczasów', albo..wcale na nich nie był.
-A co ja takiego niby robię? -Pytał Daniel .
-Nie rozsmieszaj mnie.
-Masz wszystko? Nie zamierzam spędzić pół dnia w księgarni. - Cały czas się zastanawiałam skąd Łuki zna mojego sąsiada. Może inaczej. Dlaczego tak nagle normalnie ze sobą rozmawiają?
-Nie. Weź nie zmieniaj tematu. Olka na to nie zasługuje. Już dużo przeszła, odpusc sobie ziomek bo nie wyniknie z tego nic dobrego.
-Przestań ją bronić. Myślałem, że jest... Oh, no nieważne. Jednego dnia mnie całuje a drugiego nie chce znać. -Chyba coś mu się pomyliło. To on mnie przecież całował. On! I ja chciałam się dalej przyjaznic ! Nie wiedziałam co mu się tak nagle stało. To nie był już ten sam Daniel. Zmienił się i to bardzo. -Masz już te książkę dla Wiki? - W tym momencie postanowiłam ujawnić swoją obecność.
-Myślę, że ta będzie odpowiednia - usmiechnelam się machajac przed zdziwionym Łukaszem i jeszcze bardziej zaskoczonym Danielem książką Sparksa .
-Oli hej! -przywitał mnie trochę zmieszany Lukas.
-Jak ty tu...? -Wymusił tylko Daniel.
-Przyjechałam po książki z dziewczynami, ale one utknęły w H&M chyba, bynajmniej tam je ostatnio widziałam.
-Długo już tu jesteś? - Pytał mój sąsiad.
-Skąd wiesz, że akurat ta będzie dobra? - Zmienił temat Łuki.
-Razem polujemy na nią od miesiąca. Na urodziny będzie idealna.. Chociaż w sumie to ja jej chciałam kupić ale spoko. Wymysle coś innego, bo znając ciebie ...
-Kochana jesteś. A takie jedno pytanie... Wystrzalowa grzywa !- zasmial się chłopak Wiki.
-Dzięki, dobra ja lecę, bo muszę wszystko zdazyc zalatwic. Pa . - rzuciłam tylko i wyszłam. Miałam już dość tego wzroku Daniela... Nie wiem czemu się tak zmienił. I co ważniejsze, co ja mu takiego zrobiłam. Wszystkie fakty poprzestawial . I jeszcze chciał się mną bawić. Za co? Dlaczego? ..
Brakowało mi teraz Patryka.
Szłam w miejsce, gdzie umówiliśmy się z dziewczynami. W sumie to planowałam dłużej być w księgarni no ale... Miałam jeszcze jakieś pół godziny. Usiadłam na ławce. Walczyłam ze łzami.. Czy mogłam być aż tak głupia, beznadziejna, zła?
Położyłam torby obok i oparłam głowę na kolanach wspierajac rękoma. Nagle usłyszałam czyjś głos.
-Hej, nic ci nie jest? Dobrze się czujesz? - Pytał nieznajomy chłopak.
-Nie, znaczy tak. Wszystko w porządku. -Mówiłam podnosząc głowę. Dopiero po chwili zauważyłam, że kucajacy przede mną chłopak ma śliczne brązowe oczy i w ogóle jest bardzo przystojny. No i miły skoro podszedł zmartwiony moim zachowaniem.
-Pomóc ci w czymś? Nie wyglądasz za dobrze.
-Wiesz, już mi kiedyś tak mówili i wrzucono mnie później do wody po czym o mało się nie utopilam, więc wierzę ci na słowo ale dzięki za pomóc. -Zasmial się.
-Ciekawie masz. - Rozmawialiśmy tak chwilę, nieznajomy musiał się upewnić, czy wszystko ok. Widziałam w czasie rozmowy, przechodzącego w dali Daniela i Łukasza. Sąsiad bardzo uważnie mi się przyglądał. Moja rozmowa nie trwała długo. Chwilę po odejściu chłopaka przyszły dziewczyny z torbami..
-Teraz idziemy coś zjeść a później zabieram cię do sklepu , bo widziałam taką śliczna torbę dla ciebie. - Zarządziła Olka i poszliśmy do Mcdonald 's .
Humoru i tak już nie miałam chociaż torba była cudna. Do domu wróciłam zalamana . Starałam się to ukryć i zrzucalam cała winę na długie godziny zwiedzania galerii. Na moje szczęście wszyscy to kupili. Nie zamierzałam mówić tego Wiki. Ona i tak ma swoje problemy. A poza tym i tak ukrywała przede mną dużo rzeczy. Szkoda. Że nie chciała mi tego powiedzieć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W sierpniu zostały już tylko blizny. Byłam u Wiki i miałam się spotkać z Patrykiem, ale był wtedy na wyjeździe z klubu na jakiś mecz. Wika sprytnie omijała interesujący mnie temat. Nie chciałam się z nią kłócić, więc nie nalegałam zbytnio. Choć czasem sprzeczka była bardzo bliska.
Musiałam obciąć grzywke żeby nie było widać tak mocno blizny na czole... Wygladalam trochę inaczej i, no nie było źle, ale niektórzy mnie nie poznawali. Mnie tam się podobało.
Daniela nie widziałam za często. Pewnie pojechał gdzieś z rodziną . I dobrze. Jednak z drugiej strony... To był mój przyjaciel i nie chciałam żeby nasza przyjaźń się rozleciala z byle powodu. No i w dodatku jak na razie był jedyną osoba, która mogła mi cokolwiek powiedzieć. Szczerze Watpilam żeby w to wszystko zamieszana była Martyna i Patryk. Wika nie narażała by swojej siostry... .
Musiałam załatwić parę spraw w mieście związanych z nadchodzącym końcem wakacji i początkiem nowej szkoły.
Pojechałam po książki i inne duperele z Wiolą i Olką. Mama nie chciała puścić mnie samej w razie czego. A ja nkeznajoma chciałam jechać z rodzicami po parę książek...
Odwiedziliśmy z dziewczynami kilka księgarni, sklepów papierniczych. Nie zapomnialysmy też o ciuchach. Zakupy to nie był mój świat. Wiele bardziej wolę królestwo książek. Na to zawsze odkładałam kasę. Dziewczyny poszły szaleć między wieszakami a ja udalam się między regały nowiuskich książek... Zupełnie nieswiadoma tego, co, a raczej czego będę świadkiem weszlam do księgarni, w której było dość dużo ludzi jak na tak wczesną porę. W środę około południa kolejka przy kasie była dluuuga.
Przeglądałam książki z literatury pięknej, gdy usłyszałam znajomy głos. Już chciałam wyjść zza regalu i się przywitać, jednak się w porę powstrzymałam. Stalam tyłem do rozmawiajacych i w dodatku zasłaniał mnie regał.
-Co ty w ogóle wyprawiasz? - Mówił trochę za głośno Łukasz. -Jak możesz jej to robić? -Stalam w miejscu zaskoczona, nie wierzyłam własnym uszom i byłam ciekawa, co wyniknie z tej rozmowy..
 

 
W rogu sali siedział Daniel.
-Sory, nie chciałem cię obudzić.
-Co ty tu robisz? Która jest w ogóle godzina? -Pytałam zdziwiona. Nie spodziewałam się go.
-Jest około 20.00 . Jest ciemno, bo okna są zasłonięte.
-A co tu robisz?
-Skończyłem trening i czekam na tatę .
-Aha. -Przeciagnelam się zaspana. Ułożyłam się tak żeby widzieć gościa i jednocześnie leżeć wygodnie pod sztywna koldra .
-Nie chciałem cię obudzić. Ślicznie wtedy wyglądasz. - Uśmiechnął się. Nie widziałam go dokładnie, bo było dość ciemno a w dodatku zbytnio chciało mi się spać.
-Spadaj. - Odparłam i przymknelam powieki.
-Jutro wychodzisz no nie?
-Aham...- ziewnelam .
-Chyba nie chcesz do domu, co?
-Nawet nie wiesz jak bardzo chcę. - powieki same mi opadaly. Starałam się z nimi walczyć. Okazało się to zbyt trudne jak na dłuższy czas.
-Słuchaj, przepraszam za to, co mówiłem wcześniej...
- Nic się nie stało. - Ledwie słyszałam głos Daniela. Ale chciałam z nim porozmawiać. Zbyt dużo pozostawało niewiadomych. A on, chyba tylko od niego mogłam się czegoś dowiedzieć.
-Powiedzieć ci coś? - Pokiwalam głową. Zaczął coś mówić. Jakąś historię o treningu, śmiał się. Bynajmniej na początku się uśmiechał. Tyle zapamietalam . Niestety zasnelam. Nawet nie wiedziałam jak, kiedy. Przecież rozmawiałam z Danielem. Miał mi tyle powiedzieć. Sama na siebie byłam zła. Obudzilam się dopiero rano, było po 8.00 . Mama miała być około 10, a nawet później. Gdy otworzyłem oczy okazało się, że Patryk leżał obok mnie.
-Dzień dobry kochanie - przywitał mnie.
-Ale jak?... - Byłam mile zaskoczona. Niespodziewalam się tego po nim. - Stało się coś?
-Wychodzisz dzisiaj. A to oznacza, że długo się nie zobaczymy. - mówił Patryk.
-Przyjadę tu, zostanę u Wiki. Ale to i tak mało.
- Damy radę. - pocałował mnie w czoło.
-Miałeś zadzwonić. -Spojrzałam na niego smutno.
-A ladujesz czasem telefon? Nie mogłem się dodzwonić.
-Sorki. - przytulilam się do niego. -Muszę odwiedzić łazienkę. -Powiedziałam, zabrałam kosmetyczke i wyszłam z sali. Po 9.00 Patryk poszedł. Wiedział, że moja mama zaraz będzie, więc się ulotnil .
Po długich godzinach odbierania wypisu dotarłam z mama do domu. Tam czułam się normalnie. Oczywiście miałam jeszcze rozpięty łuk brwiowy i ranną rękę ale to nie miało znaczenia. Po 3 dniach w szpitalu dom stał się czymś niesamowitym. Nie był idealny ale mój.
W domu trwały już żniwa. Pełno ludzi i masa roboty. Mnie nikt do niczego nie zmuszał, a wręcz zabraniali mi wysiłku. Co było mi na rękę. Siedziała w domu z Karolem. Nie było źle. Tęsknią za Patrykiem. I nadal chciałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Musiałam jakoś to wyciągnąć z Daniela albo Wiki. Tylko , że w moim obecnym położeniu nie było to zbyt łatwe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zostałam nominowana a jednocześnie nagrodzona przez http://xlove.pinger.pl/ za co ślicznie dziękuję ! ;**

Nagroda:

Jest to nagroda versatile blogger.
Nominujemy 10 osób, które według nas na to zasługują.

*Każdy nominowany powinien* :
-Podziękować nominującemu na jego blogu
-ujawnić 7 faktów o sobie
-pokazać nagrodę The Versatile
Blogger na swoim blogu
-nominować 10 blogów, które
Twoim zdaniem na to zasługują
-poinformować o tym fakcie autora
nominowanego bloga.



·fakty o mnie ...
1) kocham uprawiać sport
2) mam tu jeszcze jeden blog, ale to już nieważne jaki ; )
3) książki uważam za bezcenne
4) nienawidzę fajek i nietoleruje tego!!
5) kocham czekoladę a szczególnie milke
6) chodzę do liceum
7) kocham słońce!!!

Nominuję ;
~ http://muszebycpiekna.pinger.pl/
~ http://fuuucking3.pinger.pl/
~ http://underthewater.pinger.pl/
~ http://zbieramnawinox3.pinger.pl/
~ http://monia260297.pinger.pl/
~ http://mraaaal.pinger.pl/
~ http://adios9bitchachos8.pinger.pl/
~ http://lelaa.pinger.pl/
~ http://claudia2453.pinger.pl/
~ http://zawszezajeta.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nw czemu ale chodzi mi to po głowie: lala lala la low ju! ;*

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-O hej, nie wiedziałam, że masz gościa- przywitała nas Wika. - To ja wam nie będę przeszkadzać.
-Nie, Wiki zostań proszę. Muszę ci coś powiedzieć i w ogóle z tobą porozmawiać. Nie idź...- prawie szeptałam, bo nie wiedziałam czy mam zacząć płakać czy krzyczeć. Byłam bliska szału. Martwilam się, że zaraz dostanę ataku jak w dzień, w którym przyjechałam do szpitala. Spojrzałam na nią blagalnie. Nie chciałam zostawać z Danielem sama. Martyna już usiadła i przeglądała moje książki.
-Dobrze zostanę. Ale nie mam za dużo czasu, bo Łukasz przyjeżdża. Nie masz nic przeciwko temu, że tu przyjdzie? - zapytała moja przyjaciółka. Daniel nie odwracał się w jej stronę. Cały czas siedział koło mnie na łóżku. Puścił już moją rękę.
-A nie podłączyli ci żadnego motylka? - zapytała uśmiechnięta Martyna zmieniając temat za co byłam jej wdzięczna.
- Widzisz mam szczęście. Jeszcze mnie nie kuli - odparłam.
- To nie fair, mi podłączyli kroplówkę jak mnie trzymali. Chyba z nimi sobie muszę porozmawiać o nierównym traktowaniu pacjentów. - śmiała się moja młodsza kuzynka.
-Bo ich tu pilnuję to Olci nie ruszają - odezwał się wkońcu Daniel robiąc miejsce Wiktorii.
-Ta jasne, nie dałbyś rady - dodała Wika. Spojrzeli na siebie ukradkiem. Ale od razu się speszyli i każde odwróciło głowę w drugą stronę. Nagle Daniel wstał.
-Muszę lecieć. Później wpadnę - podszedł do mnie i chyba specjalnie żeby wzbudzić zazdrość w Wice chciał mnie pocałować ale nie udało mu się to. Pocałował mnie w czoło. Po czym wyszedł nic nie mówiąc. Dziewczyny się zasmialy. Za chwilę przyszedł do mnie sms.
-Czy my przypadkiem o czymś nie wiemy? - Pytała ciekawa Martyna.
-Nie jestem z Danielem! - zaprzeczyłam. Sięgnęłam po telefon.
"Możesz powiedzieć Wiktorii żeby włączyła telefon? Nie mogę się do niej dodzwonić "
To był sms od Łukasza.
-Wika, dasz mi na chwilę swój telefon? - zapytałam.
-A po co ci?
-Pogralabym sobie.
-Ah no ok, już, moment, zaraz niech go znajdę - mówiła szukając po kieszeniach. - Chyba mam mały problem.
-Chyba masz większy, bo ktoś chciałby z tobą pogadać - usmiechnelam się podając jej swój telefon z wiadomością od jej chłopaka.
-Mogę zadzwonić? Plis! -pytała.
-Jasne dzwoń. - Wyszła z sali. Chwilę jej nie było. Rozmawiałam z Marzną o różnych bzdurach, szkole i wgl wakacjach.
-Zaraz tu przyjdzie. Mów mi szybko to co chciałaś. -Mówiła Wika.
-A obiecasz, że nie będziesz zła, nie obrazisz się i wgl ?
-Jesteś z Danielem, tak?
-Nie! Był tu dziś Patryk...- spowazniala.
-I?
-No i o mało w szał nie wpadłam ...- opowiedzialam im szybko jak przebiegła wizyta Badyla -bo tak mówili na Patryka, co osobiście się strasznie nie podobało.
-No nieźle. Ale co teraz?
-Chyba do niego wrócę...Wika, ja go kocham, nie mogę inaczej - mówiłam już przez łzy. Nie chciałam żeby źle mnie zrozumiała. Ani żeby się znów obraziła. Chciałam żeby mnie zrozumiała. A ona stała nic nie mówiąc. -Wiki, zrozum to. Wiem, że dużo przez niego przeszłam, zranił mnie i w ogóle. Ale nie wyobrażam sobie ... Tylko przy nim czuje się bezpieczna. Nawet Daniel nie jest taki. To znaczy nie czuje tego do noego. To tylko mój przyjaciel. - Mówiłam, łzy płynęły mi po policzkach. Nie wiedziałam jak ona na to zareaguje.
-Nie musisz się tłumaczyć. Rozumiem. Tylko uważaj. Bo nie chcę żebyś znowu przez niego cierpiała. - Podeszła do mnie i mnie przytulila.
-Dzięki. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
-Przestań. - Pogadalysmy jeszcze chwilę. Po jakimś czasie przyszedł Łuki . Przywitał się. Musiał się ze mnie pośmiać- jak to on i wyszli. Zostawili mnie samą. Miałam metlik w głowie. Nadal nie wiedziałam co się działo z Wiki... Daniel mi nie powiedział. Ale nie chciałam teraz się z nim
widzieć.. Chciałam żeby przyszedł Patryk. Miał zadzwonić. Ale pewnie już się dziś nie zjawi. Zasypialam, gdy przyszła pielęgniarka na zmianę opatrunkow i z wiadomością, że jutro wracam do domu. Ucieszyła się. Chociaż z drugiej strony to oznaczało, że nie zobaczę się z Patrykiem...za to z Danielem będę widywac się niemal codziennie. Zaczęłam chwilę Po wyjściu pielęgniarki. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nie wiem ile spalam. Budząc się widziałam ciemność panującą do okola. Po chwili zauważyłam, że ktoś siedzi na krzesełku na przeciwko mnie. Nie byłam w stanie zgadnąć kto to. Dopiero po głosie zorientowałam się, ze to...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie pospałam za długo, bo chwilę po 8 przyszedł lekarz. Miał obchod, więc musiał mnie obudzić. W sumie nic mi nie powiedział. Pytał ja się czuje, czy nic mnie nie boli i takie tam mało interesujące rzeczy. Nie powiedział, kiedy będę mogła wyjść ze szpitala. Dowiedziałam się, że jeszcze trochę, 2-3 dni, jeśli wszystko będzie dobrze. Ta...
Gdy już wyszedł to poszłam do łazienki. Musiałam się trochę ogarnąć. Na szczęście mama zadbała o to żebym miała wszystko, co będzie mi potrzebne. Wzięłam więc pastę, szczoteczke i moje ciuchy. Bo w tych szpitalnych ciuszkach było okropnie. Byłam sama na sali. Zamknęłam drzwi, po drodze przywitałam się z pielęgniarkami w dyżurce.
Przestraszyłam się na swoje lustrzane odbicie. Byłam blada, rozczochrana no i ten wielki plaster na głowie. Zdjęłam ogromną koszule i zaczęłam się przebierać. Nie mogłam wytrzymać widząc swoje odbicie. Chciałam sięgnąć po szczotke ale jej nie wzięłam.
-W sumie i tak wszyscy śpią, a jest kilka toalet - powiedziałam sama do siebie i pobiegłam szybko do swojej sali. To, co tam zobaczyłam...a raczej kogo było dla mnie ogromnym szokiem. Myślałam, że zemdleje. Dosłownie. Stałam z otwartą buzią patrząc na siedzącego chłopaka przy moim łóżku.
-Nie wiedziałem, że po szpitalu można chodzić w takim stroju - mówił spokojnie i z lekkim uśmiechem - możesz już zamknąć buzię. Nie dziw się tak. Martwiłem się o ciebie. Szkoda, że nic mi nie powiedziałaś.
Dopiero gdy przestał mówić zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie. Szybko ruszylam do torby po moje rzeczy.
-Wybacz, ale ale skończył mi się ładny papier i nie miałam na czym wysłać ci specjalnego zaproszenia. - Nie wstydziłam się już przy Patryku chodzic w samej bieliźnie. Nie spałam z nim. Ale byliśmy bardzo blisko siebie, kiedyś... Wyciągałam rzeczy z torby, zapomniałam już czego szukałam. Wzięłam skarpetki i zamierzałam wyjść jak najszybciej sali. Byłam bliska płaczu. Jak on mógł? Po co tu przyszedł?
-Szkoda. Ślicznie wyglądasz, gdy tak patrzysz. A te seksi opatrunki
-Nawet nie wiesz jak boli - powiedziałam bardziej do siebie i nie miałam na myśli ran fizycznych. W łazience prawie się nie poplakalam. Musiałam naprawdę się postarać, walczyłam z masą bolesnych wspomnień no i miałam nadzieję, że nie wpadnę w szał. Dość długo to trwało. Musiałam się jeszcze uczesać. Jak zwykle zrobiłam wysokiego kitka. Szczerze liczyłam na to, że Patryk sobie pójdzie. Nigdy nie lubił długo na coś czekać. Przekonałam się o tym bardzo dobrze...
Jednak wchodząc do sali ujrzałam go bawiacego się moim telefonem.
-Nawet kodu nie zmieniłaś.
-Przyzwyczaiłam się - mówiłam dość cicho pakując rzeczy do torby. Koszulę oddalam pielęgniarkom, gdy wracałam z łazienki.
-Sam go wymyśliłem i ci włączyłem.
-A ja go odgadlam. Widać nie jest taki straszny.
-Ciekawe masz smsy. Ale mówię ci, ten Daniel cię zostawi. Jeszcze będziesz przez niego płakać.
-Nie jestem z nim - powiedziałam i zabrałam mu mój telefon.
-A już myślałem...
-Widać źle myślałeś . Możesz mi powiedzieć po co tu przyszedłeś ?
-Mówiłem już. Martwię się o ciebie.
-A możesz teraz powiedzieć prawdę?
-Tęsknisz jeszcze za mną?-Spytał, spojrzał na mnie z takim uśmiechem, tym, który najbardziej mi się podobał, tym który kochałam. Odwróciłam głowę w stronę okna. Przesiadl się na łóżko. - Na pewno.
-Może lepiej już idź. - wycedzilam. Po policzku spłonęła mi pojedyncza łza.
-Ej, Oluś skarbie, przepraszam za tamten obóz. Wiesz, że nie chciałem. Nie płacz już. - Mówił to tak czule. Przesunął się bliżej mnie. Spojrzałam na niego. W oczach miałam łzy. - Naprawdę nie chciałem cię skrzywdzić.
Przytulil mnie. Mogłabym zostać w tych objęciach na zawsze, gdyby nie to, co zrobił. Z trudem powstrzymywałam się od łez. Wtulilam się w jego silne ramiona. -Wierzysz mi? Ja...nie panowałem nad sobą. Przepraszam. Bardzo przepraszam. - Podniósł mój podnozek i spojrzał na mnie tymi swoimi zielonymi oczami prosto w moje. - Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła ? -Nic nie mówiłam. Nie chciałamm żeby to źle odebrał. W tym momencie było mi dobrze. Dawno nie czułam się tak bezpiecznie. I nie musiałam martwić się o atak wywołany wspomnieniami lub nieodpowiednimi słowami.
-Może już pójdę. - Powiedział i pocałował mnie delikatnie w czoło.
-Możesz zostać jeszcze chwilę. Moja mama będzie za jakąś godzinę. - Pokazałam mu smsa, którego dostałam przed chwilą od mamy.
-Patrz, co ci przeniosłem. - pokazał na moją szafke. Był na niej bukiecik stokrotek .
-Moje ulubione! Są śliczne. Dziękuję. - Dałam mu calusa w policzek. Czułam się świetnie. Ale z drugiej strony wiedziałam, że to szczęście nie potrwa długo.
Posunęłam się i Patryk położył się obok mnie. Przytulilam się do niego. Brakowało mi tego. I to jeszcze jak.
-Co robiłaś beze mnie przez te długie dwa lata?
-Starałam się zapomnieć. Ukończyłam gimnazjum z wyróżnieniem i dostałam się do liceum, a teraz będę zmieniać szkołę.
-Czemu?
-Bo nikt mnie tam nie chce.
-Ja chcę.
-To dobrze, bo przenoszę się właśnie do ciebie. Cieszysz się?
-Żartujesz? - zapytał dziwnym tonem.
-Czyli, że mam szukać innej szkoły?
-Nie, jasne, że nie. Myślałem, że bujasz.
-A ty? Co się działo u ciebie?
-Niewiele. Teskniłem za tobą, nie miałem paska na koniec gimnazjum i rzutem na taśmę dostałem się do mojego liceum.
-Przyjdziesz jutro? - pytałam, choć nie byłam pewna odpowiedzi.
-Zadzwonię - Pocałował mnie. Jak mi tego brakowało! Zranił mnie i jeszcze minie dużo czasu zanim mu wybaczę do końca. Ale wiedziałam, że to jego kocham.
-Cały ty. - Pocałował mnie jeszcze w czoło, tak delikatnie.
-Żeby wyzdrowialo. - uśmiechnął się.
-Ale nie mam twojego numeru - powiedziałam gdy był już przy drzwiach.
-Kocham cię - odparł.
Sama nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim już myśleć. Miałam nadzieję, że Wika mnie odwiedzi. Musiałam z nią pogadać. Napisałam do niej. Chwilę później przyjechała mama. Oczywiście musiała mi wszystkiego nawiezc. Powiedziała ze mną godzinę. Nie mogła zostać dłużej. W domu był mały Karol. A chłopcy pewnie z tatą szykowali się do żniw.
Po obiedzie przyjechał Daniel.
-Cześć -usmiechnelam się do niego.
-Widzę, że dzisiaj już lepszy humorek.
-Można tak powiedzieć - odparłam. Dostałam smsa. -To Wika, zaraz tu przyjdzie z Martyną.
-To może ja już sobie pójdę.
-Nie. Siedz. Obiecałeś mi coś. A one dopiero wyszły z domu. Zanim tu dojdą.
-A powiesz mi jak wczorajsza zmiana opatrunku? Wydawało mi się, że bardzo tego nie chcesz.
-Weź mi lepiej nie przypominaj. Nie mogę przez to coś spać. - Powiedziałam podnosząc prawa rękę i pokazując na czoło - nie idzie się ułożyć.
-Och. Będą blizny.
-Jedna na pewno - usmiechnelam się - ale to moja wina.
-Przepraszam. Nie powinnaś tu być. To moja wina.
-Weź się zamknij,co? Nie denerwuj mnie lepiej. Nie zmieniaj tematu. Zostało mało czasu.
-co chcesz wiedzieć?
-Co wiesz o obozie?
-Wiem,co on ci zrobił jeśli o to pytasz.
-Skąd? To była tajemnica...
-On mi to powiedział. Bo go o to zapytałem. Widziałem, że po powrocie jesteś jakaś inna. Chociaż to ukrywałaś. Ja i tak widziałem, że coś jest nie tak. Nie mogłem patrzyć jak cierpisz przez tego dupka .
-Przestań!
-Nie broń go. Taka prawda. Nie widzisz co ci zrobił?
-Daruj sobie. Nie chcę tego słuchać.
-Oliwia, nie obrazaj się na mnie. Mówię ci to jako przyjaciel. Chcę dla ciebie dobrze - Podszedł i pocałował mnie w prawą rękę. Zbliżał się do ust ale go odepchnęłam.
-Przyjaciele się nie caluja- rzuciłam i spojrzałam w okno.
-Więc bądźmy dla siebie kimś więcej.
-Nie mogę.
-Rozumiem, że masz uraz ale obiecuję ci, że nie zrobię ci czegoś takiego jak on.
-Nie! - W tym momencie do sali weszła Wika z młodszą siostra.
 

 
Obudzilam się w szpitalu. W sali byłam sama. Na półce obok były owoce, napoje i jakieś gazety. Chciałam sięgnąć po wodę, bo strasznie chciało mi się pić. A wtedy zobaczyłam biały opatrunek. Ałć. Cofnęła rękę. Postanowiłam wyciągnąć lewą rękę. Tym razem mi się udało. Lewą dłoń miałam zdrową. Gdy już odłożyłam butelkę do sali weszła mama. Przez uchylone drzwi widziałam, że ktoś siedzi na krzesełku. To był Daniel. Wszędzie bym go rozpoznała. Tylko, co on tu jeszcze robił?
-No nareszcie się obudzilas. Jak się czujesz? - spytała zatroskana mama.
-Nie wiem. Na razie nic nie czuje. Jak długo tu jestem?
-Niedługo. Jest dopiero 20. A przywiezlismy cię tu tak po 16.
-Ile będą mnie tu trzymać?
-Zostaniesz parę dni na obserwacji. Ale nie wiem ile dni dokładnie.
-Świetnie. Jedzie mama już do domu, bo późno a Karol będzie płakał.
-Wiktoria z nim jest.
-Aha. A co tam robi Daniel? - zapytałam. Już nie mogłam wytrzymać z ciekawości. Może go też tu trzymają?
-Chciał z tobą porozmawiać. Nie wpuściłam go wcześniej. I tak spalas. Nie wiem czy chcesz z nim rozmawiać. Przecież to jego wina...
-Mamo! - krzyknęłam chyba trochę za głośno, bo Daniel spojrzał się w moją stronę. -To nie jest jego wina tylko moja. Przestańcie go w końcu obwiniać. - odwróciłam twarz w stronę okna.
-Dobrze. Ja już muszę jechać. Przyjadę jutro. Albo tata. Jak będziesz wiedziała coś o wypisie szybciej to daj znać. Telefon masz w szufladzie. Tata doladowal ci konto. Masz też bułki, picie i książki.
-Dzięki jesteście kochani.
-Wyspij się. Jesteś zmęczona.
-Nic mi nie będzie. Nie martwcie się o mnie. - pożegnałam się z mamą po czym ona wyszła zostawiając mnie samą. Słyszałam jak mówi coś do Daniela. Nie zwracałam na to uwagi. Wyjelam z szuflady mój telefon. Zalowalam, że nie ma tu wifi.
-Hej - rzucił wchodząc Daniel.
-Cześć.
-Słuchaj przepraszam...
-Nie masz za co. To nie twoja wina.
-A niby czyja?
-Moja. To ja stałam w miejscu. Mogłam...
-Nie. I przestań brać całą winę na siebie. Nie pamiętasz jak się czułaś przez to słońce? To cud, że udaru nie dostałaś.
-Co? O czym ty mówisz?
-Widzę, że rodzice cię bardzo kochają i nawet nie mówią co ci jest...
-Możesz przestać? Widziałeś może ile rozmawiałam z mamą?
-A wiesz, że nie obudzilas się pierwszy raz?
-Co?
-Dobra, nieważne. Chciałem cię tylko przeprosić.
-To nie jest twoja wina. - Powiedziałam próbując ukryć łzy. - podasz mi wodę?
-Proszę. - podał mi butelkę.
-A nalabys do szklanki? -Zrobił to o co go poprosiłam. - A tobie nic nie jest? Martwilam się.
-Nie było tego widać w pewnym momencie. Ale nie nic mi nie jest.
-Możemy o tym nie rozmawiać? Uwierz mi, że ja nic nie pamiętam odkąd ...na mnie wpadłeś .
-W porządku.
-Obiecałeś mi coś. Pamiętasz?
-Tak. Wiem, miałem ci opowiedzieć o tym, co wiem o Wiki i w ogóle.
-Mam jeszcze jedno pytanie. Skąd wiesz o Patryku? Skąd go znasz?
-Gram z nim w klubie. - rozległ się dźwięk jego telefonu - Sory to tata. - Wyszedł na korytarz. Za chwilę wrócił.
-Musisz iść?
-No, niestety. Jak chcesz przyjadę jutro.
-Jesteś pewien? Nie musisz. A ty się dobrze czujesz?
-Miałem miękkie ladowanie. - Uśmiechnął się.
-Nie śmiej się tak. Nie zasne przez ciebie - Spojrzałam mu w oczy. Ah, te oczy. Znów były pełne troski. I wydawało się, że naprawdę chciał wziąć całą winę na siebie.
-A jak ja się śmieje?
-Oj idź już. Twój tata pewnie już czeka na parkingu.
-Skąd wiesz?
-Odwróć się. -Do drzwi zbliżał się jego tata.
-Hej tato.
-Cześć synu. Przyszedłem sprawdzić czemu telefonu nie odbierasz.
-Dobry wieczór. - usmiechnelam się do pana Radka. -Pewnie dlatego - powiedziałam wyciągając rękę, tę zdrową oczywiście, z telefonem Daniela. -Wypadł ci niezdaro.
-Dzięki.
-Swoją drogą to ciekawe masz smsy. -Smialam się. Jego tata też.
-I jak się czujesz Oliwia? - spytał pan Radek.
-Jak na razie dobrze.
-Głowa nie boli? - dopiero teraz zauważyłam, że mam na czole wielki opatrunek.
-Nawet nie wiedziałam, że coś mi się w nią stało.
-To my już nie przeszkadzamy. Zaraz i tak nas pielęgniarki wygonia.
-Do widzenia! - Powiedział tata Daniela i wyszedł.
-Do jutra.
-Chyba będziesz musiał przyjechać.
-Tak?
-Głównie dlatego, że będziesz chciał odzyskać telefon. -Zasmialam się.
-A no tak. Zapomniałem. -Podszedł do mnie. Podałam mu jego własność. Chciał pocałować mnie w czoło.
-Nawet nie próbuj. - Starałam się o odepchnac. Ale jedną ręką mi to nie wychodziło.
-Jakieś pożegnanie musi być. - Zbliżał się Do moich ust ale podstawilam mu swoją dłoń. Tym razem tą z opatrunkiem.
-Tu pocaluj. Wtedy wyzdrowieje. - usmiechnelam się i spojrzałam na niego. Ślicznie wyglądał.
-Dobra idź już. Twój tata będzie się denerwował. Nie chcę byś miał przeze mnie jakieś kłopoty.
-Ty masz większe przeze mnie. - puścił moją dłoń i z zaskoczenia mnie pocałował. Tak szybko. Chociaż wiedziałam, że chce więcej. Przerwała nam pielęgniarka.
-Koniec odwiedzin. Trzeba zmienić opatrunki. - powiedziała spokojnie.
-Idź już. - Patrzył z taką radością i nadzieją w oczach. To było...niesamowite. Nikt wcześniej tak na mnie nie spojrzał. Nawet Patryk.... Od razu posmutnialam. Daniel uznał to chyba za obawę przed czekającą mnie zmianą opatrunkow. Pocałować jeszcze raz moją chora rękę.
-Będę jutro. Obiecuje.
-Nie obiecuj czegoś, czego nie chcesz dotrzymać.
Wyszedł bez słowa. Uśmiechnął się. Ale ten uśmiech nie sięgnął jego oczu. Zdziwiło mnie to. Co ja takiego powiedziałam? Nie chciałam żeby tak to odebrał.
-Przystojny ten twój chłopak- powiedziała pielęgniarka zajmując się moją głową.
-Nie jesteśmy razem.
-Jeszcze nie. Ale będziecie. To dobry chłopak. Siedział tu cały czas. Był na chwilę w domu, po badaniach a później przyjechał. I siedział tu cały czas aż do teraz.
-Muszę mu podziękować.
-Myślę, że już to zrobiłaś.
-Czy to prawda, że już raz się obudzilam? Jak była tu moja mama?
-Tak. Wtedy skaleczylas się w rękę - powiedziała mi pielęgniarka zajmując bandaz z bolacej ręki.
-Nic nie pamiętam.
-To przez to słońce. Przez chwilę wszystko było dobrze. Normalnie rozmawialas. Ale dostalas ataku padaczki. Strasznie się trzeslas i coś krzyczalas. Mialas pretensje do jakiegoś chłopaka. Nawet po lekach nie mogliśmy cię uspokoić. Dostalas kilka zastrzyków. Jedną z igieł zrobiłaś sobie to- mówiła wskazując na ranę. - no nie będę ci tu więcej mówiła, bo nie zasniesz.. Najważniejsze, że już wszystko w porządku. Trochę tu polezysz i wrócisz do domu.
-Dziękuję . - pielęgniarka się usmiechnela. Ja do niej też.
-Dobranoc.
-Dobranoc.
Nie mogłam zasnąć. Na korytarzu ciągle ktoś chodZił. Pielęgniarka sprawdzała co jakiś czas czy śpię. Udawałam, gdy tylko słyszałam jej kroki. Po jakimś czasie, dość długim, udało mi się zasnąć.
Cały czas miałam wrażenie, że wszyscy coś przede mną ukrywają. Nawet pielęgniarka, mimo, że i tak dużo już mi powiedziała. Ciekawa byłam o co w tym wszystkim chodzi. Doszlam do wniosku, że i tak się nie dowiem póki ktoś nie zacznie mówić prawdy.
Martwilam się o Wike. Nie kontaktowałam się z nią. Daniel wciąż nic nie powiedział. Bałam się, że mogła się wpatac w coś strasznego i dlatego nie chciała mi nic mówić.
Ciężko się spalo. Nie mogłam się praktycznie obrócić. Jak ja tu mam wytrzymać kilka dni? Ta myśl mnie dobijala. Pocieszeniem było jedynie to, że jutro odwiedzi mnie Daniel. Nie mogłam się doczekać. Miał mi dużo do powiedzenia. Chociaż wiem, że nie mogłam go tak wykorzystywać. Nie, nie chodziło o to, że byłam dla niego miła i pozwalam się całować tylko po to żeby wyciągnąć informacje. Narażałam go na koszty. Żeby dojechać do szpitala a później jeszcze wrócić. To trochę kosztuje.
Głupio mi było. Naprawdę. To mój przyjaciel. Od dziecka się znamy. I dziwnie jest całować się ze swoim najlepszym przyjacielem.
Rano, było gdzieś po 7 , odczytałam smsa od Daniela
"Chyba musimy odłożyć rowery. Co ja teraz zrobię? ; ) "
Wariat. No nie mogłam z niego. Chyba już się na mnie nie gniewa. Z resztą my się nie potrafimy na siebie długo gniewac. Ja nie potrafię.
Ale nawet on nie był w stanie sprawić, że przestanę myśleć o Patryku...
Zasnelam. Za krotka noc...
 

 
Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że...
Słońce naprawdę świeciło mocno, a im dłużej w nie patrzyłam coraz mniej widziałam.
-Wika, oslepne jeszcze bardziej.
-Nie przesadzaj, masz daszek, zaraz się zmienimy miejscami.
Odbijalysmy tak piłkę. Nawet nam szło. Oczywiście czasem piłka jakoś dziwnie leciała, za daleko, nie dolatywala albo zupełnie zmieniała tor lotu. Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że odbijając piłkę, która poleciała za mocno i musiałam się cofnąć i to sporo, odbijałam ją tyłem. Nie widziałam praktycznie nic oprócz żółtych plam przed oczami, które pojawiały się za każdym mrugnieciem. Gdy stalam tyłem do Wiki i czekałam aż piłka spadnie i ją odbije usłyszałam tylko czyjeś wołanie, że mam się odsunąć. Ale nie wiedziałam o co chodzi. Chwilę później słyszałam, że Wika z kimś rozmawia. Już jakąś chwilę temu odbiłam piłkę. Nie rozpoznałam głosu drugiej osoby. Cały czas stalam tyłem do Wiktorii. Głowa mi pulsowala. Taki ból! Złapałamm się rękoma za głowę przysłania uszy. Gdy się odwróciłam było już za późno...
-Ola! - Usłyszałam krzyk Wiki zanim upadłam. Nie, nie zemdlalam. Daniel zjeżdżał z górki, obok której grlaysmy. Nie wiem czemu nie hamował ani nie skręcił. Uderzył we mnie. A ja i tak byłam już w takim stanie, że kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje i stalam jak głupia w miejscu. A on we mnie wjechał. Czułam tylko przygnębiający mnie ciężar i twardy beton, na który upadłam . Czemu tam nie mogło być trawy?
Słyszałam jeszcze czyjeś głosy, ale nie rozumiałam ich. Widziałam jak przez mgłę. Widziałam krew. I jego oczy. Przerażone, wielkie , śliczne, prawie płakał, ale był twardy. Mówił coś. Chciałam coś powiedzieć. Ale nie mogłam. Nie dałam rady. Jego oczy były takie piękne. Mogłabym patrzec w nie calą wieczność. Brązowe oczy. Wszystko tam było. Cała jego dusza. W tym jednym momencie wszystko dało się z nich odczytać.
A później już nic nie widziałam. Nic nie słyszałam. Nawet nie wiem, co się ze mną działo. Pamiętałam tylko te piękne oczy...

**Oczami Wiki **

Ajajaj, znowu mi to nie wyszło - pomyślałam.
-O cześć - zawołałam , gdy widziałam zbliżającego się do nas Tomka.
-Mogę z wami zagrać? - zapytał się i złapał piłkę, którą odbiła Ola.
-Nie wiem, wiesz. Przecież ty grać nie umiesz.
-Ja? Ciekawe kto był taki odważny i ci takich bzdur opowiadał.
-Widziałam cię w akcji - zasmialam się. Odwróciłam się do zjazdu bo widziałam, że jedzie samochód. Myślałam, że to ktoś od Daniela.
-Ola samochód, odsunąć się a nie tak stoisz.
-A jednak skręcił do cioci. - Pokazał Tomek. - To jak? Mogę grać czy nie?
-Nie wiem. Za dobrze mi się z Olą gra.
-No tak, zawsze tylko ona, bo jest dobra we wszystkim...- posmutnial Tomek
-Chyba się zapomniałeś.
-No tak ty i ręczna. Ola w to nie gra. -powiedział Tomus. Znów spojrzała na zjazd. Tym razem jechał nim Daniel na rowerze. 'Eh, znowu on?' pomyślałam. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wyminal nas. Ale w dalszym ciągu patrzył się na mnie. Przez chwilę patrzyłam mu prosto w oczy. Jaki on jest przystojny! - pomyślałam.
-Halo, tu ziemia, Wika!- Tomek machał mi ręką przed oczami.
-O sorki, o co pytałeś ?
-O to - wskazał ręką na Ole i Daniela. W tym momencie rzuciłam się ku nim.z krzykiem. Tomek pobiegł po rodziców. Ola już nie kontaktowała. Miała otwarte oczy ale nie reagowała. Krzyczałam na Daniela, że ma z niej natychmiast z niej zejść.
-Coś ty narobił?! - nie mogłam się opanować. Ola miała pełno krwi na twarzy. Musiał nieźle w nią uderzyć. Kierownicą pewnie trafił w twarz.
-Nie zauważyłem. Krzyczalem żeby się przesunęła. Ale ona stała cały czas w miejscu i trzymała się za głowę. To było trochę dziwne.- mówił i próbował jakoś zejść z Oli i zabrać ostrożnie rower.
-Ola, Ola słyszysz mnie? -Cały czas wolalam.
-Ona nie reaguje. Nawet jak miała jeszcze otwarte oczy to nic nie mówiła.
-No dziwisz się? - bałam się. Nie wiedziałam co robić. Na szczęście zaraz przybiegła ciocia z wujkiem. Oni zajęli się całą resztą. Zawiadomili pogotowie i zabrali Ole i Daniela do szpitala. Ja zostałam z chłopakami w domu. Czułam się strasznie. Przecież zamiast rozmawiać z Tomkiem mogłam do niej podejść. Widziałam przecież, że coś jest nie tak. - nie mogłam przestać o tym myśleć. To wszystko było moją winą. Tylko moją. Ona mnie teraz zupełnie znienawidzi! Oby tylko jej się nic nie stało. Z tego wszystkiego zadzwoniłam do Łukasza. Tylko rozmowa z nim mogła mnie uspokoić. Musiała. Żebym nie sięgnęła po to małe pudełko w torbie, przez które prawie nie straciłam Oli.

** oczami Daniela **
Wracałem już do domu, gdy usłyszałem czyjeś śmiechy i rozmowy. Nie widziałem jeszcze kto to ale mogłem się domyśleć. Jeden głos za to znam tak dobrze, że w życiu bym się Nie pomylił do kogo należy. Z Oliwą znam się już od dziecka. Wszędzie zawsze razem. Jak jakieś występy w szkole, czy cokolwiek innego to zawsze byliśmy w parze albo razem. Nawet jak nasi rodzice byli skłóceni to my i tak razem się baliśmy. Przyjaźń. Kiedyś była na pewno. Ale teraz? Szukałem ją. No i jest naprawdę śliczna. Cały czas się zastanawiam czemu chce żeby mówić do niej Ola. Oliwia jest ładniej no i to jej prawdziwe imię. No ale...
Była z nią Wika, na pewno. Kochałem ją , a ona... No cóż. Woli tamtego. Wiedziałem jak to wszystko się skończy. Musiałem jej pomóc. Ale ona mnie zranila. Cały czas coś do niej czuję. I wiem, że ona do mnie też. Ale mam do niej wielki żal. Pomagając jej zranila Oliwie. Może w mniejszym stopniu niż gdybym nic nie robił. Ale zdaję sobie sprawę, jak to wszystko wygląda z jej strony.
Z rozmyślań wyrwała mnie ona. Wiktoria była bardzo atrakcyjna. I ten jej charakter... Nie mogłem przestać na nią patrzec. W tym słońcu wygladala pięknie. Spojrzałem jej w oczy. I to wyraziło mnie z równowagi. Ten jeden moment znaczył wiele. Jak się okazało zbyt wiele...
Udało mi się nie wjechać w Tomka cudem. Ale za późno spojrzałem przedytuj siebie.
-Ola! Odejdź! - zdążyłem krzyknąć ale było za późno. Odwróciła się tylko. Miała takie nieobecne oczy. Stało się coś czego nie chciałem. Wpadłem na nią. Nie dałem rady wyhamować. Nawet na skrecenie było zbyt późno.
-Ola, Olcia! Słyszysz mnie? Przepraszam! Nie chciałem! - Cały czas do niej mówiłem patrząc jej w oczy. Zapomniałem, że na niej leżyę . Na jej czole pojawiła się krew. Uderzyłem tam kierownicą. Jej, z każdą chwilą było coraz więcej krwi. Znów sprawilem jej ból. Tym razem gorszy.
Jak ja tego nie chciałem!
-Oluś , Oliwia przepraszam. Patrz na mnie cały czas. Ola! Proszę!
W tym momencie przybiegła Wika. Była przerażona. Bałem się, że jeśli Ola...jeśli Oli coś się stanie, to tym razem już nie zdołam jej pomóc. I nie uratuje Oli. A wszystko będzie moją winą.
Za jakąś chwilę, nawet nie wiem ile to wszystko trwało, nie byłem w stanie, straciłem poczucie czasu, każda sekunda trwała calą wieczność, przybiegli rodzice Oliwii. Później przyjechała karetka i nas zabrała. To był najgorszy dzień... Musiałem powiadomić swoich rodziców. Oj, będzie ciężko.
Myślałem, że w karetce nie wytrzymam. Ale jej tata nie był zły. Nie robił mi wyrzutów ani kazania. Powiedziałem jak było. Droga minęła w milczeniu. Jechałem samochodem z panem Krzyskiem i jego żoną. Wolałbym zostać przy Oli. Albo chociaż pilnować Wikę...
 

 
Odpowiedzi na pytania jakie dostałam:
1.Twoje motto?
"Zawsze mamy dość siły by znieść czyjeś nieszczęście" , więc dlaczego że swoim mamy sobie nie poradzić?
2.Masz rodzeństwo?
Tak
3.Ulubiony zespół?
Linkink Park i One Republic ( mam nadzieję, że nie pomyliłam nazw)
4.Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość?
Adrian
5.Twoje marzenie? 
Być szczęśliwa
6.Ile masz lat?
16
7. Co chciałabyś/chciałbyś robić w przyszłości?
Biegać na olimpiadzie
8.Dlaczego prowadzisz blog?
W sumie to nie wiem, ale spodobało mi się to. Robię to chyba dlatego żeby nie marnować zeszytu xD
9.Trzy rzeczy(lub osoby) które zabrałabyś/ zabrałbyś na bezludną wyspę? 
Złotą rybkę, czterolistna koniczyne i lampę z dzinem
10.Masz jakieś zwierzątko ?
Tak, ukochanego pieska
11. Co motywuje Cię do pisania bloga?
Świadomość, że nie robię tego dla siebie.

Zostałam zgłoszona przez claudia2453.pinger.pl , za co bardzo dziękuję ; ).

Zasady konkursu:
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

Moje pytania:
· Ulubiony sport?
· Jaki typ filmów najbardziej ci przypadł do gustu? Podasz jeden tytuł?
· Czy chciałabyś /chciałbyś zmienić coś w swoim życiu, cofnąć czas?
· Wolisz książki o miłości, życiu codziennym czy fantasy/ przygodowe ?
· Jak wygląda Twój wymarzony dom/ pokój?
· Co sądzisz o reggae?
· Ulubiona piosenka?
· Grecja vs Włochy?
· Szczęśliwa liczba?
· Wierzysz w prawdziwą miłość?
· Jak oceniasz mój miniblog?

Nominuję :
1) http://lelaa.pinger.pl/
2) http://snikersxd.pinger.pl/
3) http://adios9bitchachos8.pinger.pl/
4) http://zawszezajeta.pinger.pl/
5) http://omega123.pinger.pl/
6) http://mraaaal.pinger.pl/
7) http://myhym.pinger.pl/
8) http://myfiction.pinger.pl/
9) http://xsendie.pinger.pl/
10) http://slendergirl.pinger.pl/
11) http://kasiulka148.pinger.pl/


Wiem, że większość może nie chcieć wziąć w tym udziału i sorki jeśli was tym urazilam , bo wiem, że moja oglądalność jest mega niską.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień do końca minął w miarę spokojnie. Nie licząc oczywiście burzy. Ale w ciągu godziny, no może trochę dłużej, pogoda się zmienić il. Znów wyszło słońce. Karol znów spał a ja siedziałam przy nim. Lubilam na niego patrzyć , gdy spał. Był wtedy przeslodki.
Bracia byli na dworzu . Przyszedł Tomek z Konradem. Poszli grać. Misia nie było już z dobry tydzień w domu. Pojechał na letni obóz ze szkoły. Jak ja mu zazdroszczę. Ja w mojej szkole nie byłam na żadnej wycieczc klasowej.
Martwilam się o Wike. Dlaczego się nie odzywała?. Co się mogło stać? Czemu nie chciałam z nią wcześniej pogadać? Ah , czułam, że to wszystko to moja wina.
Kiedy tak myślałam o tym wszystkim i prawie zasypialam wrócili rodzice. Pobiegłam do nich szybko i najciszej jak miałam żeby powiedzieć im że Karol śpi i zaraz się obudzi przez ten hałas.
-Hej, Karol śpi - nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo stanęłam jak wrota. Totalnie zaskoczyło mnie, to co tam zobaczyłam. A raczej kogo. Nie miałam pojęcia co robić. Płakać, krzyczeć- co nie wchodziło w grę- skakać z radości czy uciekać. Byłam w szoku. Bo nie spodziewałam się takiego obrotu akcji.
-A Co wy tu robicie? - Spytałam w końcu. Nie było mnie w tej chwili stać na nic innego.
-Myślałam, że się ucieszysz. Ale jak nie to sobie już idziemy. -powiedziała uśmiechnięta Wika udając, że wychodzi.
-Nie, ja się cieszę i to bardzo ale jestem zaskoczona. Tym bardziej, że nie jesteś sama. - Spojrzałam na nią i chłopaka stojąco za Wika. Widocznie nie chciał jej zostawiać.
-przestań. Lukas mnie tylko przywiózł. Ja tu zostaje a on za chwilę sobie pojedzie. Tylko przyniesie mi torbę, co nie kochanie? - Zwróciła się do Łukasza.
-Jasne, ale sam tam nie idę. Wiesz czemu. Jak on mnie tu z tobą zobaczy to będzie dym.
-Chyba należą mi się jakieś wyjasnienia - powiedziałam i wyszłam z Lukasem do jego samochodu. Dziwnie się czułam. Nie do końca też wiedziałam co jest grane. Oni wszyscy coś przede mną ukrywali.
-Jesteś na nas zła prawda? - Zapytał Łuki, gdy wyszliśmy z domu. Kiedyś tak na niego mówiłam. W gimnazjum, gdy pierwszy raz był z Wika a wtedy ja byłam z Patrykiem. To były wspaniałe chwile do czasu obozu, który zmienił wszystko.
-Można to tak ująć. Dziwi mnie to czemu nie chcecie mi nic powiedzieć. Nie ufacie mi? Ja już nie ogarniam.
-Olka, to nie tak.
-A jak?
-Wika wszystko ci wyjaśni. Mam nadzieję. To nie jest takie proste.- Mówił, gdy byliśmy już przy samochodzie.
-Dobra nieważne. Ale obiecaj mi coś, ok?
-Nie wiem czy mogę. Nie powiem , nie mogę powiedzieć ci więcej niż Wika. Słuchaj, nie obrażaj się. To dla dobra nas wszystkich.
- Czyli, że mi nie ufacie. Eh, dobra bierz te torbę i chodź. Nie patrz na sąsiednie okna jak nie chcesz tego 'dymu' . Udawaj mojego kuzyna. Będzie git. Chociaż nie wiem po co to wszystko.
-Dobra. Dzięki, znowu mnie ratujesz.
-Głównie ze względu na Wike.
-Wiem.
-Ale nie tylko, lubię cię. Serio. Ale zrób coś jeszcze raz Wice a nie będzie tak miło - powiedziałam i uderzyłam go w ramie uśmiechając się.
-Obiecuje, że już nigdy, no chyba że kazesz , a ciebie to się boję.
-To dobrze. Ale jeśli ona jest z tobą szczęśliwa to jej nie zostawiaj.
-Tak jest sir! - Krzyknął i wybuchnal śmiechem.
-Cicho bo mi brata obudzisz.
-No dobra już się nie odzywam. - Weszliśmy właśnie do domu. Wika siedziała już przy kuchennym stole z Karolem i się z nim wyglupiala.
-Tylko na chwilę znikne ci z oczu a ty już mnie zastepujesz ? - rzuciła Lukasowi piorunujace spojrzenie . Wika się usmiecnela jakby nie łączyła faktów. Może i dobrze. Wybaczyla mu.
-Zobacz jak on się ładnie uśmiecha. Nie to co ty -powiedziała do niego Wika.
-Nie to żeby coś ale za jakąś godzinę powinni wrócić moi rodzice...
-Spoko, już jadę. - pożegnał się z Wiki , dość długo to trwało, przytulić mnie na pożegnanie i wyszedł.
-Bardzo się na mnie gniewasz ?
-A powiesz mi o co w tym wszystkim chodzi? I przede wszystkim czemu nie odpowiadałas przez te kilka dni i dlaczego Daniel się dowiedzial o tym wszystkim?
-Weźmiemy Karola na spacer? - ta, nie ma to jak szybka zmiana tematu.
-Jasne, zaniose tylko twoja torbę na górę do mnie.
-A moglabys? Ja ubiorę małego.
-Spoko. -Idąc do swojego pokoju zastanawiałam się czy Wika w ogóle zamierza powiedzieć mi co się dzieje. Miałam już dość tej tajemniczości wszystkich. Znowu to ja dowiem się ostatnia.
-Oluś , gdzie jest spacerowka ? - zamurowalo mnie. Stanęłam w miejscu nie wiedząc co się dzieje. Przed oczami pojawiły mi się koszmarne obrazy z obozu... Musiałam usiąść. Patryk, tylko on na mnie tak mówił. Oczy prawie wyszły mi z orbit. Ręce zaczęły drgać.
-Jeny , Ola, przepraszam. Nie chciałam! - Wika, przybiegła do mnie gdy tylko zobaczyła w jakim jestem stanie.
-Nigdy nie mów do mnie Oluś.-Powiedziałam na tyle poważnie, że Wika się przestraszyła.
-Przepraszam, strasznie cię przepraszam. Wymknęło mi się.
-Idziemy na ten spacer? Sory nie chciałam żeby tak to wyszło.
-W porządku. Idziemy. Gotowa?
-A Karola ubralas już?
-No tak. Siedzi w krzesełku.
-Weź go a ja idę po wózek.
Po chwili byłyśmy już gotowe. Szliśmy szosą. Nie było mowy o innej trasie. Za dużo napadło w czasie by iść polnymi drogami. Straszne błoto. Nie rozmawialysmy o niczym konkretnym chociaż próbowałam skierować rozmowę na tematy, które nie dawały mi spokoju. Dowiedziałam się jedynie, że nie pisała, bo zgubiła telefon podczas pobytu nad jeziorem z Lukasem. To mnie kompletnie zirytowalo. Mogła napisać od niego do mnie, że jest bezpieczna z nim a nie. Oh! Zmieniła się. Albo tylko grała na czas żeby nie powiedzieć mi prawdy. Całej prawdy. Gdy wracaliśmy już do domu zauważyłam, że Daniel jedzie na rowerze w naszą stronę. Uśmiechał się do mnie dopóki nie zobaczył Wiki. Wtedy zawrócił i pojechał w druga stronę.
-O co chodzi? -Zapytałam Wikę kiwając w stronę oddalającego się chłopaka.
-Oj, obraził się bo go zostawilam. Poklocilismy się. I teraz nie gadamy. Ja tam do niego nic nie mam ale on...ach, szkoda gadać.
-No wiesz, z mojego punktu widzenia to go zranilas. I to bardzo. Nie dziwię mu się że nie chce z tobą gadać.
-Nic nie rozumiesz.
-To może czas mi coś wyjaśnić - powiedziałam tak spokojnie jak tylko mogłam ale i tak głos mi się trochę załamał.
-Czy to nie twoi rodzice? -Zapytała patrząc przed siebie. Spojrzałam w tym samym kierunku.
-Nie, to nie oni. Czy ty w ogóle mnie słuchasz? Zamierzasz mi cokolwiek wyjaśnić? Bo jeśli nie to powiedz od razu.
-Ola, to nie jest tak jak ci się wydaje.
-Tyle to już wiem, bo wszyscy to powtarzacie ale nic więcej nie wiem. Przykro mi jest, że dowiedziałam się od Daniela o tym, że już z nim nie jesteś.
-Chciałam ci powiedzieć. Ale nie odbierałaś ode mnie telefonów.
-Byłam na was zła. Tego, że z nim jesteś też mi nie powiedzialas. No ale mniejsza. Dlaczego powiedzialas Danielowi o Patryku ?
-Co? Kto ci powiedział, że to ja? W życiu bym tego nie zrobiła.
-Wiem tylko, że on to wie. Myślałam, że może ty mu powiedzialas. Bo oprócz ciebie to praktycznie nikt nie wie.
-To pewnie Patryk. To musiał być on. No zabije go!
-Skąd on zna Daniela?
-Grają w tym samym klubie. Jaki dupek...
Szliśmy do domu wkurzone na Patryka . Ja byłam zła. Nie w sumie to byłam ciekawa czemu tak nagle Daniel gadał z Patrykiem. Przecież się nie lubili. Skąd ta nagła przyjaźń?
Wróciliśmy do domu chwilę przed powrotem rodZiców. Oni wiedzieli, że Wiktoria przyjedzie. Musieli najwyraźniej zajęciach do jej rodziców.
-O, a gdzie Łukasz? Tata mówił, że cię przywiezie. -Pytał tata Wiki, która była tak samo zdziwiona jak ja.
-A mógł zostać? Bałam się wujka wiatrówki - śmiała się Wika. Tata też się śmiał. -Olcia zrób nam kawę, co?
-Ja wujkowi zrobię, bo Ola to nie umie.
-To nie moją wina, że miałaś w domu taki czajni, że wodę ci przypalilam.
-Oj Ola, ty naprawdę potrzebujesz męża kucharza. - podsumowała mama.
-Taki też mam plan.
Mama zajęła się Karolem, który był już głodny. My poszlysmy grać w siatkę. Tym razem byłam pewna, że Daniela nie będzie w oknie. Oczywiście stalam pod słońce. A strasznie raziło mnie w oczy. Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›